Marzena Markowska: W Tuchowie odbyła się już czwarta edycja festiwalu wina, przyjechało ok. 30 wystawców z trzech województw. W takim małym mieście nie jest łatwo zrobić imprezę o większym zasięgu. Jak to się zaczęło?

Rafał Stec: Początkowo temat win pojawił się przy okazji spotkania miast partnerskich Tuchowa. One odbywają się już od 20 lat i kilka lat temu przedstawiliśmy na nich lokalne wina. Uczestnikom tak się spodobały, że nie chcieli już, aby kolejne edycje odbywały się bez tematu winiarskiego. I tak narodziła się inicjatywa, aby połączyć te spotkania z festiwalem win.

MM:Miasto przyjęło dobrze ten pomysł?

RS: Organizatorem imprezy jest właśnie miasto Tuchów, konkursu win zaś – Małopolskie Stowarzyszenie Winiarzy. Władze miasta widzą duży potencjał w tej imprezie, przedtem organizowane plenerowe spotkania nie cieszyły się taką popularnością. Gdy pojawiły się degustacje potraw i win, festiwal zaczął przyciągać tłumy.

MM: Jakie są plany na przyszły rok? Będzie więcej wystawców, szerszy program?

RS: O tak, bo przyszły rok to również okrągła rocznica nadania Tuchowowi praw miejskich. Aktu tego dokonał w 1340 roku Kazimierz Wielki. Miejsce to zyskało wtedy na znaczeniu dzięki działającej tutaj kopalni soli. Tuchovinifest wpisze się więc w program obchodów, rocznica ma być świętowana na wzór morawski – z pochodem, królem i orszakiem. W 2019 było trochę mniej wystawców z Polski, wprowadziliśmy limit – 25 winiarzy. W 2020 zapewne będzie ich więcej.

Sądzę zresztą, że Tychovinifest dojrzał już do tego, aby powołać fundację, która zajęłaby się organizacją imprezy. Dzięki temu łatwiej byłoby zaangażować do współpracy sektor prywatny, znaleźć sponsorów. U nas na winnicy chcemy też z tej okazji zorganizować kolejne posiady dziennikarskie, aby zainteresować wydarzeniem więcej mediów. To mogłoby być wydarzenie na stałe towarzyszące imprezie.

MM: Słyszałam, że ma Pan również pomysły na rozwinięcie winiarskiej aktywności w Tarnowie…

RS: Chciałbym bardzo, aby w Tarnowie powstało Małopolskie Centrum Winiarstwa. Powiat tarnowski ma najwięcej winnic w województwie, a miasto świetnie się nadaje do tego, by stać się regionalnym ośrodkiem wina. Miasto zresztą widzi, co się dzieje w mniejszych gminach, z których każda ma jakieś swoje wydarzenia winiarskie.

Od jakiegoś czasu próbuję więc przeforsować projekt utworzenia centrum, mam pomysł, gdzie miałoby się znaleźć.

Przy rynku tarnowskim jest popadająca w ruinę kamienica (Rynek 8), tuż obok centrum informacji turystycznej. Ona ma głębokie, wspaniałe piwnice z XV i XVI wieku, gdyby znaleźć środki na jej rewitalizację, byłaby idealną siedzibą. Można by przenieść tutaj również centrum IT, bo obiekt służyłby też turystom. Powstałaby tu winoteka, w której można byłoby degustować i kupić lokalne wina, a także centrum wiedzy o nich.

Przy centrum moim zdaniem mogłaby też działać szkoła wniarstwa. W Tarnowie – podobnie jak w Zielonej Górze – jest też możliwość utworzenia miejskiej winnicy. Mogliby uczyć się na niej kursanci ze szkoły…

MM:To pomysły, które wymagałyby sprawnego zarządzania i sporego dofinansowania.

RS:Jestem przekonany, że musiałaby powstać osobna organizacja do zarządzania centrum.

Projekt ten nie ma też szans na realizację bez wsparcia ze strony marszałka województwa. Odbyliśmy już pierwsze spotkanie w tej sprawie i mamy obietnicę otrzymania takiego wsparcia.

Więcej: https://www.waszaturystyka.pl/polska/item/8998-rafa%C5%82-stec-stw%C3%B3rzmy-w-tarnowie-centrum-winiarstwa-ma%C5%82opolskiego.html