Rolnicza Spółdzielnia Produkcyjna „Pokój” to fenomen. Przede wszystkim dlatego, że w trudnej i wymagającej strukturze spółdzielni właśnie, trwa od siedemdziesięciu (sic!) lat w najlepsze. Ba, nie tyle trwa, ile dynamicznie rozwija się trzymając niezmiennie wysoki poziom swoich wyrobów. A mówiąc wprost: tutejsze wędliny są po prostu wyśmienite. Żeby nie było, że przesadzamy, sprawdźcie sami. Zamówcie kiełbasy, boczki, szynki, salcesony czy na co tam macie ochotę, dzwoniąc do spółdzielni i przyjedźcie po nie tutaj, do Filipowic. Albo odbierzcie w firmowym sklepie znajdującym się na zakliczyńskim rynku.

Spółdzielnię tworzy grupa ludzi, którzy wspólnie pracują, budują markę, dzielą korzyści. Wydaje się to banalnie proste, ale wcale takie nie jest. Gdzie zatem tkwi klucz sukcesu „Pokoju”? W ludziach! W ich wspólnotowym podejściu, zrozumieniu, że tylko razem dadzą radę, szczególnie w tak trudnych biznesowo czasach, jakie nastały. No i w ścisłych relacjach z najbliższym otoczeniem.

Dzisiaj w filipowickiej spółdzielni pracuje ledwie kilkanaście osób, a robią tyle, że wydawałoby się, że stoi za tym cała armia ludzi. Siłą spółdzielni jest zachowanie tradycyjnego masarstwa, ciągłość tej tradycji, najlepsi fachowcy oraz fakt, iż jest praktycznie samowystarczalna na każdym etapie działania. A to pozwala czuwać nad jakością produktu.

Trzeba zacząć od tego, że spółdzielnia to gospodarstwo 88-hektarowe, na którym chowa się od prosiaka 200-300 sztuk. Uprawne pola obsiane są rzepakiem, który idzie na sprzedaż oraz pszenicą i jęczmieniem, którymi świnki są karmione. Uprawy są naturalne, a to wspaniale odbija się później na smaku mięsa.

W skład gospodarstwa wchodzą ponadto przetwórnia, wędzarnia i chłodnia. Jedynie ubój odbywa się poza spółdzielnią, w zakliczyńskim zakładzie, zatem lokalnie, bo to ledwie kilka kilometrów od Filipowic. Produkcja nie jest duża, trzy razy w tygodniu bije się 5-6 sztuk, które od razu przerabiane są na wędliny i podroby, do sprzedaży zostaje także trochę nieprzerobionego mięsa, głównie szynka, schab, łopatka i żeberka.

Smak wędlin budują wysokiej jakości mięso, masarze z kilkudziesięcioletnim stażem pracy oraz rzemieślniczy, uczciwy sposób produkcji. Kluczowe jest wędzenie, które odbywa się w dymie z drzewa bukowego, nie stosuje się żadnych trocin, żadnego zaparzania. Wszystkie procesy są w pełni naturalne. W najbliższych dniach do wędzenia dodana zostanie śliwa. Pojawi się zatem owocowy, świeży aromat, lekka słodycz oraz czerwono-złocisty kolor.

Wpływ na smak i aromat wędlin ma także oszczędne użycie przypraw, które w pełni naturalne – sól, pieprz, czosnek – jedynie podkreślają smak wędlin nie dominując go. Nie trzeba chyba dodawać, że w spółdzielni nie używają żadnych konserwantów, żelatyn czy polepszaczy smaku. To zresztą od razu widać i czuć, gdy tylko spróbuje się dowolnej wędliny. Czujemy smak czysty, w nosie kuszące nuty wędzarniane, a obrazu dopełnia wyraziste wybarwienie.

Asortyment jest starannie przemyślany i wyselekcjonowany. Spółdzielnia oferuje m.in. kiełbasę wiejską, polędwiczki nadziewane mięsem kiełbasianym i bez nadzienia, boczki, szynki, pasztetową, salceson, krupnioki, kaszanki. Koniecznie spróbujcie salcesonu, który jest wyjątkowo smaczny także dlatego, że zastyga wyłącznie w naturalnej galarecie bez jakiejkolwiek żelatyny. Trzeba poczekać trochę dłużej, aż zastygnie w chłodni, ale smak to oczekiwanie wynagradza, zdecydowanie!

Znalezienie optymalnej formuły działania, zbudowanie oddanego i profesjonalnego zespołu, postawienie na współpracę z najbliższych otoczeniem oraz produkt najwyższej jakości – to, zdaniem ludzi z Rolniczej Spółdzielni Produkcyjnej „Pokój” w Filipowicach, prosta recepta na sukces.

 

Skip to content