Pasieka Tadeusz Niemiec leży we Wróblowicach, niedużej wiosce w gminie Zakliczyn. Sama pasieka także nie jest wielka, bo to 40 uli. Przy czym dodać jeszcze trzeba kolejnych dziesięć rodzin z uli rozlokowanych w lasach pomiędzy Roztoką i Olszynami. Zatem, w sumie – 50 uli.

Tereny, na których stoją ule to obszary czyste ekologicznie, nieskażone przemysłem czy produkcją wielkich gospodarstw rolnych. To zaś powoduje, że miody oddają walory czystego siedliska w swoich smakach i zapachach.

Rocznie Tadeusz Niemiec pozyskuje od 100 do 200 litrów miodu. Ilość zależy oczywiście od warunków pogodowych. I trzeba przyznać, że ostatnie lata nie rozpieszczały. Także w 2021 r. wegetacja była opóźniona o 2-3 tygodnie. To problem pszczelarza, ale również konsumentów, szczególnie stałych klientów, których Niemcowi nie brakuje, i którzy słoiczki, słoiki i słoje zamawiają z wyprzedzeniem, a do Wróblowic nieraz przyjeżdżają po miody nawet z Krakowa czy Śląska! Jak zapewnia pszczelarz – miodów nie braknie!

Pszczelarstwo Tadeuszowi Niemcowi było pisane. Zarówno jego dziadek, jak i ojciec hodowali pszczoły i pozyskiwali miód, chociaż na mniejszą skalę. Tym samy miał kogo podpatrywać i od kogo się uczyć niełatwej sztuki pszczelarstwa.

Teraz sam zamierza przekazywać wiedzę młodym i bardzo młodym ludziom, myśli o warsztatach i degustacjach. W związku z tym część miodu planuje pakować w malutkie, ekologiczne pojemniki i podczas spotkań z dziećmi (ale i dorosłymi!) degustować, uczyć smaków, aromatów, przekazać wiedzę o zastosowaniach miodu i innych produktów pszczelarskich (m.in. pyłek, pierzga).

To jeden z planowanych elementów rozwoju pasieki. Poza tym Niemiec od dawna współpracuje z Centrum Produktu Lokalnego w Rzuchowej, gdzie jego miody są dostępne. Są one także elementem „paczki od rolnika” czyli wysyłkowej sprzedaży wprost do konsumenta od wytwórcy. Skrócenie łańcucha dostaw, wysokiej jakości, uczciwy produkt, aktywne poszukiwanie klientów, współpraca w regionie z instytucjami, stowarzyszeniami i wytwórcami, to jego zdaniem, najlepsza biznesowa droga.

Poza tym, w takim sektorze, jak pszczelarstwo liczą się powtarzalność wyrobów, ale też stałe poszukiwanie nowych smaków miodu. To oczywiście nie jest łatwe i zależy od tego, co i czy kwitnie. Przykładowo kilka lat temu udało się pozyskać miód jaworowy – jeden jedyny raz przez te wszystkie lata. Wyszedł tak, że klient, który na próbę kupił jeden słoiczek, szybko wrócił i wykupił całą partię, a było tego 15 litrów! Miód miał intensywny smak, delikatny zapach i nietypowy, jasnożółty kolor.

Kiedyś z kolei zdarzyło się, że pszczoły przyniosły pyłek z wierzby i powstał wierzbowy miód. Też niedużo, też jeden raz, i też błyskawicznie znalazł amatorów. Tymczasem zgodnie z cyklem przyrody, w maju, gdy wszystko kwitnie powstaje miód wielokwiatowy i mniszkowy, potem rzepakowy, akacjowy, lipowy, wreszcie spadź. Który jest najlepszy? Każdemu smakuje inny, każdy ma inne właściwości. Ale jedno jest pewne – każdy miód jest i smaczny, i wartościowy. Zresztą nie tylko wyjadany ze słoiczka. Bo przecież, czemu nie np. taki oto napitek? Woda dobrze chłodna, najlepiej studzienna lub niegazowana mineralna. Dodajemy miód i naręcze świeżo zerwanej mięty, prosto z grządki. Na noc zostawiamy w chłodzie. A rankiem? Rankiem cudowny, pyszny napój miodowy powoduje, że dzień zaczyna się pięknie….

 

 

Skip to content